Czymże jest ta najmniejsza dzienna co
nam przemija?
Mądrzejsi okulary na nosie poprawiając
Powiadają : powiewem wiatru, płaszczem motyla
Ja jednak pod lupę ją wezmę mikrobadając
Dla mnie chwila jest mała jak kropla rannej rosy
Ta co spada powoli, szybko wiatr nią łomota
O ile ktoś w momencie nie podejmie się kosy
Przytnie spadnie więc rosa została chwila bosa
Dla mnie chwila to kubek herbaty ciemnej wrzącej
Zalewany jest szybko, powoli środek parzy
O ile nie rozstrzaska- wzleci aury pachnącej
Szkło to niedoskonałe chwila jesteśmy starzy
Dla mnie chwila to świeczka w oknie na parapecie
Zapalona powoli szybko kołysze się kmiot
O ile oknem cicho ust nie nadyma wiecie
Skończyła się świeczyna chwila mija-wiatr trzpiot
Dla mnie chwila to kamień idący u strumyka
Wędruje z czasem szybko powoli szuka rzeki
O ile trójzębem bóg nie przesunie kamyka
Bieg życia jego w chwilę zmieni-słychać głuche krzyki
Dla mnie chwila to i ta tamta właśnie tu była
Śmieszna tragiczna bywa potencjalna liczona
Spójrz ! Znowu była przecież nie zobaczysz jej miła
Podlewaj czasem drzewa bo chwila-kora zgniła
Mądrzejsi okulary na nosie poprawiając
Powiadają : powiewem wiatru, płaszczem motyla
Ja jednak pod lupę ją wezmę mikrobadając
Dla mnie chwila jest mała jak kropla rannej rosy
Ta co spada powoli, szybko wiatr nią łomota
O ile ktoś w momencie nie podejmie się kosy
Przytnie spadnie więc rosa została chwila bosa
Dla mnie chwila to kubek herbaty ciemnej wrzącej
Zalewany jest szybko, powoli środek parzy
O ile nie rozstrzaska- wzleci aury pachnącej
Szkło to niedoskonałe chwila jesteśmy starzy
Dla mnie chwila to świeczka w oknie na parapecie
Zapalona powoli szybko kołysze się kmiot
O ile oknem cicho ust nie nadyma wiecie
Skończyła się świeczyna chwila mija-wiatr trzpiot
Dla mnie chwila to kamień idący u strumyka
Wędruje z czasem szybko powoli szuka rzeki
O ile trójzębem bóg nie przesunie kamyka
Bieg życia jego w chwilę zmieni-słychać głuche krzyki
Dla mnie chwila to i ta tamta właśnie tu była
Śmieszna tragiczna bywa potencjalna liczona
Spójrz ! Znowu była przecież nie zobaczysz jej miła
Podlewaj czasem drzewa bo chwila-kora zgniła