Chciałabym Ci dać konika
co po górach wciąż pomyka;
zdobywając te krainy,
co po górach wciąż pomyka;
zdobywając te krainy,
które nawet się nie śniły.
Wieloryba albo fokę,
sam pomożesz wybrać flotę.
Popłynąłbyś hen na fiordy,
zakotwiczał dzikie porty.
Smoka o tak, tak wielkiego,
żarem, ogniem zionącego.
Nad morzami byś wciąż latał
i marzenia swe odplatał.
Albo chociaż auto jedno...
Tylko pozwól mi na jedno.
Pozwól wybrać mi szofera,
bez którego żal doskwiera.
Tym szoferem będę ja,
pojedziemy w siną dal...
Wieloryba albo fokę,
sam pomożesz wybrać flotę.
Popłynąłbyś hen na fiordy,
zakotwiczał dzikie porty.
Smoka o tak, tak wielkiego,
żarem, ogniem zionącego.
Nad morzami byś wciąż latał
i marzenia swe odplatał.
Albo chociaż auto jedno...
Tylko pozwól mi na jedno.
Pozwól wybrać mi szofera,
bez którego żal doskwiera.
Tym szoferem będę ja,
pojedziemy w siną dal...