czwartek, 25 lutego 2016

Wyrwana z kontekstu

zdaniem wyrwanym z kontekstu
w tekście pełnym podtekstów
w falach radiowych zakłóceniem
w bransoletce życia rzemieniem

do kupy się nie składam
sama nazwa to wielki bałagan
rozrzuceniem przytakiwań
milczącym protestem innych zdań

gwiazdą na prostym horyzoncie
pyłkiem bez wiatru unoszącym się
ziemią na śniegu w trumnie gestem
sklepieniem piekła jestem
upojeniem w niezaspokojeniu
aborcją przystosowania
kłamcą w swoim pokoleniu
z braku wojny doznania

Jestem, bo los mną nie włada.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Laleczka

Przełyk nie działa, coś się psuje
i jakby obraz ulega zmienieniu.
W dłoniach herbata wariuje
i jakby mniej w płucach tlenu.

Zalepione nosy po czubek brody,
otwarta jama na ostrza powietrza,
stalowe dziąsła nie czują wygody-
Laleczka szczęścia się rozpieprza.

Biedna laleczko, co ja poradzę?
Ciesz się, że nie miałaś planów i marzeń.
Bo po co takiej laleczce pragnienia,
skoro i tak umrze w morzu cierpienia...

Kolorowa mgła

Kolorowa mgła tak złudna,tak mdła
i dołeczki wyrzeźbione na cierpienia baldachimie.
Pilnuję się mocno, aura nie opadła.
Jam zamknięta w cyrkowym mimie.

Duszno tu, brakuje tlenu,
ściska mi głos ta tęcza fałszywa.
Arkadii przeszkadzam w istnieniu,
jakbym umiała jej używać,
wszystko uległo by spełnieniu.

Choć kropelkę mniej z kielicha,
wylejcie, drżąc na kolanach błagam.
Goryczy ziarno niech powoli znika,
modły wciąż gorzkie rzeką w noc odprawiam.

czwartek, 18 lutego 2016

Poczucie

Zamyka się oraz
otwiera
światopogląd zalewa słone
morze
zaciśnięte szczęki
wyznania
trzepoczą pod wpływem rozpadu

Pęknięty jak szkło
wyrzut
wszystkie kontynenty zlane w całość
znów
rozpadają się po kawałku

Nagłe spodziewane niespodziewanie
erupcje
wybuchają parami okulary
zasnuwają
szarością krajobraz

Twój wielki
świat
to już tylko jedno słowo
wina
które otwiera się w Tobie

poniedziałek, 15 lutego 2016

Zrozumienia nić


Zaszywając stare gacie,
takie wiecie co „po tacie”

Zanurzyłam swoje myśli
w nitkę, igłę i te dziurki.
Szyję dziury czasu małe
w nich schowane dawne baje.

Myśl wysnuwam o miłości
pociągają te słodkości
pieszczot i innych pierdółek,
Zamykam kolejną z dziurek.

Zawiązuję na pętelkę
nitkę, biorę znów igiełkę
i rozpruwam stare dziury.
Pachną rozmów konfitury.

Spotkań tajnych krzaki
pojawiają się wśród rzeki.
Ręka w rękę cichy cmok
i do domu zanim mrok.

Oko lekko przymrużone,
głowa każde w inną stronę.
W czasie mszy lekkie ukłucie
spojrzeń w oknie swe odbicie.

Pod werandą te podchody,
śpiewy nocą, po co schody
skoro można i przez drzewo
dostać się na czyjeś niebo.

Lecz gdy granat przywdział dzień,
błyskawicznie ciął się cień
nikt nie patrzył na drugiego
wilkiem- separacja, cóż takiego?

Gdy skończyłam gacie snuć,
zachaczyłam myślą w róg.
Mądre wnioski mi przydała
Igła, nitka- taka mała !

Dawniej mieć znaczyło nic,
każdy w domu miał tę nić,
każdą dziurę kamuflował,
dawniej miłość pielęgnował.