niedziela, 31 stycznia 2016

Rozważania 1

czymże jest śmierć fizyczna
która nadchodzi nocą
z zaostrzoną srebrną kosą
i otwarta przestrzeń kosmiczna

niczym wobec braku sensu bycia
miast być potrafisz tylko zwiędnąć psychicznie
stracić kontrolę i siebie publicznie
oszukiwać horyzont życia

cierpieć nim słońce umrze
przy każdej chwili wyobrażać sobie
siebie w kamiennym ciemnym grobie
uwięzionym w rzeczywistości umbrze

czy życie jest naprawdę
niech mi ktoś powie jak księżyc wzejdzie
czy każdy tak czuje zawsze i wszędzie
„wszystko jest wyobrażeniem” skradnę

wtorek, 26 stycznia 2016

Nie mów nic

Przed zniszczoną płachtą obojętności.
Nim księżyc będzie pragnieniem,
gdy gwiazdy najjaśniejszej promienistość
skończy się wraz z ostatnim tchnieniem.

Przed porą roku byle jaką.
Nim krokus wyleje pierwsze łzy rosy,
gdy biały śnieg kaczkę przegoni pstrokatą
i skończy się sezon na sianokosy.

Przed złym gestem, milczeniem spojrzenia.
Nim dotkniesz, bezmyślnie mojego serca,
gdy trawił Cię będzie chłód sumienia
i skończy się nasza era kobierca.

Uchronić nas może tylko „do widzenia”
wypowiedziane nim źrenice
i pierwsze zalążki nieustannego myślenia,
dotrą do serca zahaczając kotwicę.

czwartek, 21 stycznia 2016

Przepraszam Morfeuszu

Nie chciałam wejść do Twojej krainy,
byś zawładnął dniem, ukradł pół z roku.
Bałam się Ciebie stojąc nad przepaścią,
we mgle jasnej, która zaciemniała wzrok.

Otwarte oczy mieć się starałam.
Znaleźć coś więcej z życia niż Ciebie.
Po co tracić czas, skoro tylko snujesz marzenia,
niespełnione przygody, druzgocące oszustwa?

To niesprawiedliwe, że kusisz ciągle.
Wygrywałam te zaciekłe walki.
Przepraszam, więc luby
za te nokauty, kontrataki i wojny.

Chcę Ci się oddawać w nocy,
w dzień i kiedy zmęczenie kroczy.
Bo co dzień przez zatrzaśnięte oczy widzę,
jak bardzo mnie kochałeś.

środa, 6 stycznia 2016

Bladoniebieskie kłamstwa

Bladoniebieskie Twoje oczy kłamliwe.
Nikt Ci nie mówi co jest grzechem,
witasz mnie co dzień fałszywym uśmiechem.

Szczęśliwa, gdy nie obchodzi Cię nic,
wszystko zaciera się jak stary film.
Czas lekarstwem na zło,
które wypełnia Ciebie.

Ja jednak wierzę głęboko
że zmienić się umiesz.
Ze mną w przestworzach daleko
po życia kartach pofruniesz.

Wystarczy zaufania garstka,
mniej każdego dnia kłamstw.
A co ranka
z serca czarnego kawałka,
miłości szczyptę odnajdę.

piątek, 1 stycznia 2016

kręcisz się wokół mojej osi
kiedy wypadniesz
umrzesz dla mnie 
poprosisz
o dodatkowe przymocowanie
za późno 
słychać już torów łamanie

już miłość zgasła przystanek
wysiadasz
na inną oś czas wsiąść
zabawa
skończona dobranoc śpij ładnie
obudź się rano

w stalowiecznym tramwaju
niech dosięgnie Cię pstryknięciem palca
szybkość z jaką upływa czas
gdy miłość wie że jest
i tyle jej wystarcza