dziś dom jest wolny pierwszy raz od wieków
pierwszy raz od
wieków nikt nie zje moich wypieków!
nikt nie będzie krzyczał że nie posprzątałam
a kot będzie
mruczał że mu jeść nie dałam
garnki będą płakać bo pragnęły swej kąpieli
nie
przejmujcie się kochane brud z was zaraz się odklei
co odłożę na później to mi nie ucieknie
kurz na zmiotce
jest o matko! z kranu cicho woda cieknie
pierwszy raz od wieków dom pusty ze mną stoi
oto wielka
gospodyni dziś gitarę wnet nastroi
i nie będzie nikt się śmiał że nie umiem na niej grać
dom
jest pusty mogę szaleć ! idę się położyć spać...
poniedziałek, 26 września 2016
poniedziałek, 19 września 2016
Omnes
Jesteś bielizną na moim nagim
poczuciu własnej wartości
Wodą zimną na rozgrzane serca złości
Nicią co włóczy się wskazując drogę
Ręką w ręce gdy po wybojach życia chodzę
Jesteś mi wiatrem osuszającym łzy
Często też winem dając boleść głowy
Kwiatem witającym co dzień uśmiechem
Materacem dla smutku rzuconego z impetem
Jesteś ciepłem bezpiecznym świecy gdy zabraknie prądu
W sprawie rozsądku adwokatem sądu
Wymijaniem przeszkód na zawodach ambicji
Motylami w brzuchu z magazynkiem pełnym amunicji
Wodą zimną na rozgrzane serca złości
Nicią co włóczy się wskazując drogę
Ręką w ręce gdy po wybojach życia chodzę
Jesteś mi wiatrem osuszającym łzy
Często też winem dając boleść głowy
Kwiatem witającym co dzień uśmiechem
Materacem dla smutku rzuconego z impetem
Jesteś ciepłem bezpiecznym świecy gdy zabraknie prądu
W sprawie rozsądku adwokatem sądu
Wymijaniem przeszkód na zawodach ambicji
Motylami w brzuchu z magazynkiem pełnym amunicji
piątek, 9 września 2016
Nieopisywalne
Błysk przejeżdżających samochodów,
jest jak słońce w moich okularach;
i każdy promyczek od wschodu do zachodu,
jak uśmiechu Twego wiatr w smutku oparach.
Patrzę w każdy skrawek nieba, co mi przypomina
pierwszą gwiazdę z niego spadającą,
co w moich marzeniach Ciebie odkryła,
leciała i zgasła w otchłań pędzącą.
Lecąc zdążyła zapisać Ciebie i mnie
w sennej sklepienia księdze miłości
i choćbyśmy chcieli ona nie zniknie,
dopóki nie spróchnieją nasze kości.
Nawet jeśli, tak by się stało:
śmierć przyszła szybko, z klepsydry miarą,
wiesz, że Cię kocham! Ach jakżeby mało
mi słów, by opisać serce, które pokochało!
jest jak słońce w moich okularach;
i każdy promyczek od wschodu do zachodu,
jak uśmiechu Twego wiatr w smutku oparach.
Patrzę w każdy skrawek nieba, co mi przypomina
pierwszą gwiazdę z niego spadającą,
co w moich marzeniach Ciebie odkryła,
leciała i zgasła w otchłań pędzącą.
Lecąc zdążyła zapisać Ciebie i mnie
w sennej sklepienia księdze miłości
i choćbyśmy chcieli ona nie zniknie,
dopóki nie spróchnieją nasze kości.
Nawet jeśli, tak by się stało:
śmierć przyszła szybko, z klepsydry miarą,
wiesz, że Cię kocham! Ach jakżeby mało
mi słów, by opisać serce, które pokochało!
poniedziałek, 5 września 2016
Przypomina
nie spytałeś nigdy czemu
a to przecież dawno temu
białe wino przy strumieniu
ciągle czuje ten smak wina
wino o tym przypomina
brałeś rękę szłam ochoczo
nawet bardzo ciemną nocą
tam gdzie gwiazdy wciąż migocą
co dzień widzę je przez okno
przez nie oczy moje mokną
chociaż nikt z nas nie miał kasy
to co tydzień Las Vegasy
wielkie miasta i okrasy
zwiedzaliśmy też Paryże
wieże różne nawet żywe
teraz każda taka wieża
choćby była od papieża
duża mała choćby z pierza
przypominać będzie Ciebie
Twoje oczy Twoje cienie
kolorowe światła w ogniu
ugasiliśmy butami
cóż mam więcej opowiadać
nic co było między nami
a to przecież dawno temu
białe wino przy strumieniu
ciągle czuje ten smak wina
wino o tym przypomina
brałeś rękę szłam ochoczo
nawet bardzo ciemną nocą
tam gdzie gwiazdy wciąż migocą
co dzień widzę je przez okno
przez nie oczy moje mokną
chociaż nikt z nas nie miał kasy
to co tydzień Las Vegasy
wielkie miasta i okrasy
zwiedzaliśmy też Paryże
wieże różne nawet żywe
teraz każda taka wieża
choćby była od papieża
duża mała choćby z pierza
przypominać będzie Ciebie
Twoje oczy Twoje cienie
kolorowe światła w ogniu
ugasiliśmy butami
cóż mam więcej opowiadać
nic co było między nami
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)