piątek, 27 lutego 2015

Retrospekcje...

"Dzieci swojej epoki bez recepty na jutro
Nadmiar percepcji i strach za całą ludzkość
Piszę ten list ze skażonych pól swego serca
Krzyk bezradności zanim śmierć zabierze nas z tego miejsca"
L.K.




Ciągle biegam po podwórku wspomnień
Żałuję tych co nie będą go mieli
Tych uczuć nigdy nie chcę zapomnieć
W tych czasach przykrych urodzeni
Niby mają to co chcą dosłownie wszystko
Nie mają nawet własnej przestrzeni
Nie wiedzą jak to jest zbudować własne boisko
W okularach z reklamami i tanimi używkami
Moda na głupotę szybciej niż dżuma się szerzy
Nie mówię są też Ci z oczami w sklepie z półkami
Ale dokąd zmierza świat bądźmy szczerzy?
Biedni tak ich nazywam moja sprawa
Faktem dorosłość mnie doścignęła
Wszystko pamiętam ważna każda zabawa
Ważne bym przed zmrokiem do domu dobrnęła
Mama ścigała nas klapkiem za spóźnienie
Teraz gdy nakrzyczysz dziecko się rozryczy
Opieka przyjdzie na sąsiada skinienie
W domu dziecka wyrasta ktoś pełen goryczy
Złe doświadczenia one nie znikną
Każdego ranka smerfy i mleka szklanka
Po czym na pole ruszam ze swoją piłką
Dzis ich otoczenie to nie ta sama bajka

Gdy zima na koń więc i kulig się zaczyna
Wiosną kwitną drzewa lato to czas żniwa
Jesień eh jesień wieczór smutna bywa
Zwłaszcza kiedy dnia ubywa

Obudzeni promieniami wyruszamy w podróż
Drzewa są jak szczyty czasem ciężko wejść no cóż
Trawa podłoże wojenne w rece nóż
Z kawałka drzewa Wojna trwa już !

Piaskownica to rynku dzielnica
Złoty surowiec każdy sobie pożycza
Kamieniem zapłacę nawet za niewolnika
Kwiaty perfumami bogatego domownika

Pół wakacji tama budowana
Wreszcie ma się gdzie kąpać moja kompania
Skok do wody bez żadnego gadania
Najlepszy sposób do nauki pływania

Wyławiam ze skrytki dziejów fragmenty
Weryfikuję z bliskimi niejasne momenty
Dokładam starań by mi nie uciekły

Szczęśliwie było ale czas wszystko niweczy
Wczoraj już nie wróci nowy dzień kaleczy
Oczy zakropione smutkiem tego nie uleczysz

Nogi mające za sobą setki mil
Ręce które pamiętają tyle chwil
Serce kochające każdą z nich


Uszy zaropiałe bzdetami my przeszłości zelotami
Ustawicznie retrospekcji kochankami
Wybaczcie zarzucam w rzekę ramiona kotwicy
Pejoratywne widoki ślepiami życia uczennicy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz