środa, 29 kwietnia 2015

Pytają mnie ludzie...

Gdziekolwiek jestem o każdej porze
Wszyscy pytają czy Pani pomoże

-A jak dojechać do spa wie Pani?
Bo my mieszkamy o tam w oddali

-Wie może Pani która godzina?
Bo zegarek mi padł telefon się ścina

-Ulica owaka to koło śmakiej?
Bo ja na obiad czekam ze smakiem

-Jechał może tędy bus do Mnietobchodzic?
Bo rozkład zgubiłam a daleko by chodzić

-Ktoś parasol zostawił ofiara biedna
Bo pewnie się spieszył szkoda oponęta

-Pani też jedzie do Koncaświata?
Bo ja również z wizytą do brata

Irytacja mnie chwyta za gardło
Lecz częściej pomagam im hardo


Dobrzy to ludzie przychylni i mili
Akurat ze mną się zaznajomili

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Metoda nicości

Jakby kłucie w jedwabnym wnętrzu
Coś próbuje zniszczyć płótno w Twoim sercu
Igiełką świadomości powoli nakłuwa
Czarną nicią zrozumienie wyszywa

Na płótnie nadziei szczęście malowane
Ktoś wypełnił pustką co zawsze zostanie
Ziejąca otchłań utopijność ogarnia
Myśli po niej błądzą jak Ariadna

Każdy to zna bądźmy szczerzy
Zależy komu ufasz lub wierzysz
Czy rozum czy serce?
Nigdy dziury w brzuchu nie wiercę

sobota, 18 kwietnia 2015

Prysznic

Jestem czuję ten zapach męskości
Coś pięknego widzę ideał ludzkości
Jest tak blisko wszędzie jego obecność

Marzeniami przyszłość już naszą rysuję
Spod zamkniętych powiek obrazuję
Jak zaraz cudownie namiętnie mnie pocałuje

Wtem coś przerywa i słyszę pukanie
-Co tam się dzieje? - Kąpie się chamie !
-Dobrze, już dobrze nie przeszkadzam kochanie !

I wszystko odleciało jak mydlana bańka
Cała postać idealnego kochanka
Spłynęła wirem z wodą w prysznicu
I żelem dla mężczyzn po jego użyciu

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Domek miłości

"Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić 
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem 
Chciałbym umrzeć z miłości"
Myslovitz


Gdzieś w przestrzeni czasu
Byleby trwać na wieki
Może być nawet w środku lasu
Oczami widzę przez powieki

Jak z baśni prawdziwy
Ze śladami stóp małych
Dużych tylko dwie pary
Ogród uśmiechów kolorowych

Ciepło tutaj i przytulnie
Szykuję wszystko co trzeba
Okiem spoglądam przychylnie
Na stół z manną z nieba

Poskładamy z dwóch puzzli dom
Oknami serca nasze otwarte
Za drzwiami nasz schron
Bo to wszystko miłości warte

niedziela, 5 kwietnia 2015

Olśnienie

Stąpasz po swym wątłym ego z kryształu
Byle by być na Araracie-zbilżasz się pomału
Ja wolę Erebor i mieć dla siebie to coś
Trzymać los w rękach nie wypuszczać go

Chcesz kolorów które ktoś Ci namaluje
Uwazaj to zgubna droga ona nie żartuje
Ja nieświadomie jak Raskolnikow zabijam
Mydlące oczy wiadomości złe pomijam

Wychodzi z kawą w ręku jak Atena z głów ludzi
Absurdalna mądrość-lecz wieczność ich obudzi
Zrozumiałam każdy ma szanse i tabula rase
Na to by utkać swój świat z własnych marzeń

Zasadzę drzewo-moje exegi monumentum
Z ziarenka swoich słusznych momentów
Umrę jako czyżyk ale w swoim drzewie
A to co chcę przekazać zostawię dla siebie



środa, 1 kwietnia 2015

Biały proch

Biały proch co wszystko zmienia
Istotę rzucającą ukradkowe spojrzenia 
Biały proch co wszystko zmienia
Wygłaszającego swoje przemówienia
Biały proch co wszystko zmienia 
Myśl kreuje na kształt kamienia
Biały proch co wszystko zmienia
Głowę smutkiem, żalem przyćmiewa
Biały proch co wszystko zmienia
Sobotniarz czuje, chce do nieba!
Biały proch co wszystko zmienia
Dewocina rozdaje swe mienia
Biały proch co wszystko zmienia
Skrzydlatego do Rogatego wodzi plemienia
Biały proch co wszystko zmienia 
Oddasz duszę, zapomnisz cierpienia
Biały proch co wszystko zmienia
Żyć od razu się zachciewa
Biały proch co wszystko zmienia
Pustka, bez braku istnienia
Biały proch co wszystko zmienia
Motywacji siłę jedynie leżenia
Biały proch co wszystko zmienia 
Nawet noc w dzień! Tylko z dnia nocy nie zamienia
Biały proch co wszystko zmienia