środa, 23 września 2015

Anemia szczęścia

Sprzedali mi koszyk słodkich marzeń,
Reklam wcisnęli w niezdecydowane ręce,
Kolorową kredką kolorowali tęczę wrażeń,
Garnkiem złota kusili mą głowę w męce.

Kupiłam, bo raz tylko tu będę stopami.
Wzięłam drżąc, byłam niezdrowo ciekawa.
Otumaniłam się niczym narkotykami,
Gorączki nie pragnęłam lecz wizja zabawa

Brnęłam z nimi po tej naiwności ziemi,
Torowałam przejście łokciami zdartymi.
Zapatrzona oczami zachłannie tęskniącymi,
Dostałam od tego choroby -szczęścia anemii.

Piekło mi zamieszkało w błękicie oczodołach,
Wulkanem wybuchła słona epoka lodowcowa.
Widły skrzydlate serce nakłuwały po kołach,
Pozytywne myśli odpłynęły, jak kra marcowa...

poniedziałek, 14 września 2015

List do M 2

Zachłannie z lękiem, niechętnie z pragnieniem
Kocham Ciebie we śnie, chociaż o tym nie wiem
Rozsądnie bez ograniczeń, głośno ale skrycie
Kochanie Ciebie inicjuje serca mego gnicie

Hulając z wiatrem wolna w przestworzach
Wśród zieleni, błękitów, w górach i na morzach
Ubrana w ciężką zbroję antykupidynową,
Bo rozum z sercem chcą ale nie mogą

Płonąc ogniem żywym, niosącym ciepło
Z iskrami unoszę się i znikam lekko
Bez cienia ni śladu różu na okularach
Dusza ma suszy się w tych oparach

Błądząc w ciemni oceanu głębinach
Otulona zimnem, niczym zła machina
Z braku cierpliwości unoszę się pychą,
Czerwoności cierpienia jadam pełną michą

Zakopana po uszy w tej maskaradzie
Gubię gdzieś siebie w miłości mej sadzie
Owocuję obficie i niestety czekam
I miast coś zrobić ja ciągle narzekam...

piątek, 4 września 2015

Musisz

Zwisają z okna fioletowe pelargonie
Na drugim grzeje się kot o rudawym ogonie
Drzwi w kolorze jabłek dojrzewających w sadzie
Po orzechem stolik na nim kładzie mama kawę

Filiżanki porcelanowe jak niebo na ziemi
Stukają ze śmiechem, takich nie podmienisz
Tej chwili szczęścia w wywarze miłości
Rozbić może tylko huragan niechcianej złości

Może to banały sam dobrze to znasz
Trudno pomyśle o tym tylko raz

W ciśnieniu pracy jedynej daremnej
Myśl choć przychodzi znika we mgle ciemnej
Chęci się czają jak diabeł w Betlejem
Lecz wyjść nie mogą źli przyjaciele

Z tym jest jak z każdą chyba
Musisz, nie chcesz a świat Cię wydyma

Szklanka

Pusto głucho rzucona szklanka
Na niej akwarelowa malowanka
Domek w słońcu o tym samym odcieniu
Dwójka dorosłych w jabłoni cieniu

Na bujanym koniku drewnianym
Blond loczki czupryna- chłopiec mały
Beztroski miał dzień zresztą jak każdy
Wraz z siostrą co obok zbierała kwiaty

W kompletnej ciszy ustaje wrzawa
Ktoś rozbił szklankę-skończona zabawa
Tak mama wraz z tatą podzieleni rysą
Jak aparat stary z wyciągniętą kliszą

Już nic nie zostanie takie samo
Bo co się zdarzyło w sercu zostało
Szkła rozbitego nie posklejasz czynami
Nazywamy to wspomnieniami

czwartek, 3 września 2015

Recepta na przyszłość

Zawziętość okropna w dojściu do władzy
Kuriozalne przemówienia i kartek pełne lady
Większość udaje zrozumienie
Mniejszość się śmieje i wstydnieje

Miast godności i gór złota
Zabezpieczeń moc niech da hołota
Chce by wszystko było uzgadniane
Nie spontanicznie nie na kolanie

Prawdy ogień niech was sparzy
Gdyż nie każdy o dziecku marzy
Być może zagoi to nasze rany
Albowiem mało kto był planowany