Sprzedali mi koszyk słodkich
marzeń,
Reklam wcisnęli w niezdecydowane ręce,
Reklam wcisnęli w niezdecydowane ręce,
Kolorową kredką kolorowali
tęczę wrażeń,
Garnkiem złota kusili mą głowę w męce.
Kupiłam, bo raz tylko tu będę stopami.
Wzięłam drżąc, byłam niezdrowo ciekawa.
Otumaniłam się niczym narkotykami,
Gorączki nie pragnęłam lecz wizja zabawa
Brnęłam z nimi po tej naiwności ziemi,
Torowałam przejście łokciami zdartymi.
Zapatrzona oczami zachłannie tęskniącymi,
Garnkiem złota kusili mą głowę w męce.
Kupiłam, bo raz tylko tu będę stopami.
Wzięłam drżąc, byłam niezdrowo ciekawa.
Otumaniłam się niczym narkotykami,
Gorączki nie pragnęłam lecz wizja zabawa
Brnęłam z nimi po tej naiwności ziemi,
Torowałam przejście łokciami zdartymi.
Zapatrzona oczami zachłannie tęskniącymi,
Dostałam od tego choroby
-szczęścia anemii.
Piekło mi zamieszkało w błękicie oczodołach,
Piekło mi zamieszkało w błękicie oczodołach,
Wulkanem wybuchła słona epoka
lodowcowa.
Widły skrzydlate serce nakłuwały po kołach,
Pozytywne myśli odpłynęły, jak kra marcowa...
Widły skrzydlate serce nakłuwały po kołach,
Pozytywne myśli odpłynęły, jak kra marcowa...