Zwisają z okna fioletowe pelargonie
Na drugim grzeje się kot o rudawym ogonie
Drzwi w kolorze jabłek dojrzewających w sadzie
Po orzechem stolik na nim kładzie mama kawę
Filiżanki porcelanowe jak niebo na ziemi
Stukają ze śmiechem, takich nie podmienisz
Tej chwili szczęścia w wywarze miłości
Rozbić może tylko huragan niechcianej złości
Na drugim grzeje się kot o rudawym ogonie
Drzwi w kolorze jabłek dojrzewających w sadzie
Po orzechem stolik na nim kładzie mama kawę
Filiżanki porcelanowe jak niebo na ziemi
Stukają ze śmiechem, takich nie podmienisz
Tej chwili szczęścia w wywarze miłości
Rozbić może tylko huragan niechcianej złości
Może to banały sam dobrze to znasz
Trudno pomyśle o tym tylko raz
W ciśnieniu pracy jedynej daremnej
Myśl choć przychodzi znika we mgle ciemnej
Chęci się czają jak diabeł w Betlejem
Lecz wyjść nie mogą źli przyjaciele
Z tym jest jak z każdą chyba
Musisz, nie chcesz a świat Cię wydyma
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz