poniedziałek, 14 września 2015

List do M 2

Zachłannie z lękiem, niechętnie z pragnieniem
Kocham Ciebie we śnie, chociaż o tym nie wiem
Rozsądnie bez ograniczeń, głośno ale skrycie
Kochanie Ciebie inicjuje serca mego gnicie

Hulając z wiatrem wolna w przestworzach
Wśród zieleni, błękitów, w górach i na morzach
Ubrana w ciężką zbroję antykupidynową,
Bo rozum z sercem chcą ale nie mogą

Płonąc ogniem żywym, niosącym ciepło
Z iskrami unoszę się i znikam lekko
Bez cienia ni śladu różu na okularach
Dusza ma suszy się w tych oparach

Błądząc w ciemni oceanu głębinach
Otulona zimnem, niczym zła machina
Z braku cierpliwości unoszę się pychą,
Czerwoności cierpienia jadam pełną michą

Zakopana po uszy w tej maskaradzie
Gubię gdzieś siebie w miłości mej sadzie
Owocuję obficie i niestety czekam
I miast coś zrobić ja ciągle narzekam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz