czwartek, 29 października 2015

Barokowa dziewczyna

Jedzie w busie barokowa dziewczyna,
Szyje jej otacza brylantów lawina.

Kółek, cyrkonii, linek, zawijasów-
Pełne ma ręce tego ambarasu.

Na głowie kokardki, motylki i pszczółki
Co to za dziwadło? Gdzie ma myśli półki?

Myślę sobie : „Aż dziwota,
że ten bus nie jest ze złota !
Że ta droga to nie autostrada,
A ona to nie dziwka, choć jest prawie naga.”

Pewnie gdzieś schowane w barokowej dziewczynie,
Jest serce drewniane w pozłacanej kurtynie.

niedziela, 25 października 2015

Huśtawka


Kołysze się z wiatrem niepewności
Jak kot nie wie, w którą uciekać stronę
Przed pociągiem rzeczywistości
Zawieszona wysoko na dębowej koronie

Huśtawka stworzona przez ludzi
A na niej siedzi mała dziewczynka
Problemami głowy nie trudzi
Błaha jest jej zagadka jutra

Do góry i w dół- czuć oddech powietrza
W tył a później w przód- na drzewie jaskółka
Do góry i w dół- słońce już zachodzi
W tył a później w przód- pod stopami ziemia

Wtem- bum! Wprost z żywych marzeń
Dziewczynka spada zdzierając kolana
Bo nie wiedziała, że beztroska jak wszystko
Prędzej czy później się zestarzeje


niedziela, 11 października 2015

Pewna niegotowość (List do M3)

Chyba chciałabym być pewną
Poczuć Ciebie opiekuńczo i blisko
Skończyć ciemność łez wylewną
Słychać jak oddechy nasze cichną


Chyba chciałabym to przeżyć
Każdy dotyk jak mrówki pełznący
Odległość od Ciebie cicho mierzyć
Po ciele czuć tors Twój pachnący

Chyba chciałabym iść w przyszłość
Być jak gruszka już dojrzała
Spaść z trzaskiem w rzeczywistość
W rutyny amok wstrętny jak gorzała

Chyba chciałabym gotową być
Stawić czoła maestrii monotonnej
By móc później z Tobą naprawić
Nudę każdej nocy skromnej

Chyba chciałabym być pewną
Oddać serce jak na dłoni
Spadać za Tobą w piekła ciemność
Lub gonić za rękę po życia zieleni...

poniedziałek, 5 października 2015

Zapamiętać myśli

Ile zapamiętam myśli z tą chwilą ?
Po świtach, zenitach, pełniach
Płyną ciągle po umyśle mila za milą
Mało ich w więziennych głowie kratach

Gdy burza grzmi ja wraz z nimi
Jak pilny szwajcarski zegarek
Chodzę kontempluję czemu ptaszek kwili
Wymyślam nowe kule dla myśli kalek

Ze słotą leniwie śpią jak koala
Gdy liść weny aloesu nada
Przyjadą autobusem na poezji kolana
Na tym przystanku czasem pogadam

W pełnym słońca lśnią złocie
Lecz często pracują dla czegoś innego
Chytre jak lis w swej robocie
Wszystkie moje nic Ci do tego

Zapamiętać chce tą Siwą i tą Einstonową
Chcę niewłaściwą, ze sfery sacrum
Za dziesiąt lat z pełną chcę chodzić głową
Wspominać chcę chwile odwagi i strachu