Na śniadanie
łyk rycyny, kropla złości
na łyżeczce z sztucznej porcelany.
Kanapka wypchana pychą zazdrości
na talerzyku kruchym i szklanym.
Mój to posiłek, lecz inni wiecznie niedojedzeni.
Niech żrą na zdrowie!
Radośnie utoną przez talerz w krwi czerwieni.
Niech im Bozia odbić pomoże!
Mój to początek dnia, myślą, że też tak chcą;
niech udławią się w łyżeczce.
Z uśmiechem dodam zatrutych życia mąk
niech jedzą po troszeczce.
na łyżeczce z sztucznej porcelany.
Kanapka wypchana pychą zazdrości
na talerzyku kruchym i szklanym.
Mój to posiłek, lecz inni wiecznie niedojedzeni.
Niech żrą na zdrowie!
Radośnie utoną przez talerz w krwi czerwieni.
Niech im Bozia odbić pomoże!
Mój to początek dnia, myślą, że też tak chcą;
niech udławią się w łyżeczce.
Z uśmiechem dodam zatrutych życia mąk
niech jedzą po troszeczce.