sobota, 21 listopada 2015

Mentalność ludów

Łzy mi mówią, że nadzieja nic nie daje,
ułoży się wszystkim, lecz mnie wcale.
Wszystkie znaki na niebie, wróżby, horoskopy
fałszerstwo snują, zwodzą o rozkoszy.

Tak dokładnie, sądzę ja tak samo.
Będę jak trawa co zmienia się w siano:
suchość uczuć zawiąże mnie w snopek,
nie do rozbicia, bez żadnych łaskotek.

Będę jak stara, zużyta parasolka:
gdy ktoś chcę otworzyć ja się ociągam.
Nie daj boże ktoś musi schronić się przed deszczem,
zastanie dziurę wypchaną powietrzem.

Będę jak słońce, gdy potrzebujesz się ogrzać:
zajdę za chmur wielkich czarnych rozpacz.
Zaś gdybyś pragnął chłodu w upaleniu,
wyjdę i sparzę Cię nawet w drzew cieniu.

Tak, będę ja bardzo tragiczna,
samotna, stara i zrzędliwa.
To wszystko znaczy, że umrę w nieszczęściu
po waszym najmędrsi szczęśliwym odejściu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz