poniedziałek, 23 listopada 2015

Jesień życia 2

Na śniadanie łyk rycyny, kropla złości
na łyżeczce z sztucznej porcelany.
Kanapka wypchana pychą zazdrości
na talerzyku kruchym i szklanym.

Mój to posiłek, lecz inni wiecznie niedojedzeni.
Niech żrą na zdrowie!
Radośnie utoną przez talerz w krwi czerwieni.
Niech im Bozia odbić pomoże!

Mój to początek dnia, myślą, że też tak chcą;
niech udławią się w łyżeczce.
Z uśmiechem dodam zatrutych życia mąk
niech jedzą po troszeczce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz