Wędruję w górę.
Wróć, spadłam niżej.
Staczam się w wielki rów.
Staczam się w wielki rów.
Wróć, to kanion.
Co ja tu robię?
Wchodzę wyżej
w tę pustą przestrzeń sennych ramion.
Garstkami chwytam ulatujące chmury
wspomnień, by nigdy się nie rozpuściły.
Słońce już dawno zaszło za horyzont prawdy,
zostawiło mi spadające gwiazdy.
Spadam na dno w nicości bezmiłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz