czwartek, 31 marca 2016

Jestem połową

Czuję się połową, gdy nie ma Cię obok
 
Żelazne wrota bez klamki
Zamek bez wieży
Ser bez na myszy łapki

Jestem, ale nikt w to nie wierzy

Obrożą bez psa
Oknem bez domu
Chmurą bez słońca

Jestem, nie potrzebna nikomu

Sensu życie

wróbelek wychyla się z amoku
trzepoce skrzydełkami
by w chmurach w czasie lotu
w przestworzach dać sobie zginąć

kret zamroczony wychyla swój pyszczek
potrząsa nim i chowa się do nory
by w domu swoim w zgliszcze
w ciemności czerni dać sobie zginąć

pod stopami mam kamienie
pnące się na wyżynie mądrości
kolana mi drą i czyste sumienie
w tym druzgocącym jazgocie ciszy

wychylam swą głowę ponad boskości
kręcę dając wyraz matni bezsilności
by na tej górze na samotności szczycie
na zawsze odnaleźć sensu życie

wtorek, 29 marca 2016

Wiosenne porządki ("Nie dla dorosłych")

Brzozowa miotła elastyczna i mocna,
starannie kurze liści zmiotła.

Pomóc jej chciał nawet gnom
więc ruszyliśmy jak grom:
grabie zielone, rękawiczki bawełniane,
koszyk, taczki no i ja !

Ach, cudowny to był bal !
Wdziała mama w kwiaty szal,
tańcowała po ogrodzie,
wiosnę witając po mrozie.

sobota, 26 marca 2016

Gienia


Kłania Gienia głowę w podzięce,
kładąc do koszyczka po złotówce:
na święta, na kwiaty dla tego co w męce
akurat za nią przebił swe ręce.

Gorliwie przy każdym zmywaniu naczyń
„zdrowaśkę”, „ojcze nasz” odmówić raczy.
Rada jest Gienia układając w głowie,
gdy spotka Pana cóż mu odpowie.

Żale gorzkie i posty przecież odmawia
do złego czynu nie namawia.
Cóż tam, że czasem poczęstuje kłamstwem,
wina nie odmówi i podąża za hałastrem.

niedziela, 20 marca 2016

koreczki

żyły otulone zimnem w buteleczkach
zza kolorowych szkiełek
szeptały o wineczkach
wióry pełne rozterek

każdą jednak po kolei
otwieracz wyciągał
szczęśliwe w nadziei
poznawały się na emocjach

to był ich sens bycia
zgasić smutek i zalać radością
cały wielki światek jednego człowieczka
matką ich była dębowa beczka

lecz nikt nie spytał się nigdy koreczka
czy on coś czuje gdy się go wyciąga
i choć mam ich setki przeróżne rodzaje
non stop się pytam odpowiedzi nie dostaję

poniedziałek, 14 marca 2016

Szara kartka papieru

Przypalają mnie nad ogniem
każdy róg po troszeczce
stłamszona jestem
nad tym żarem

Marzę by spłonąć w ogniu
cała zanurzyć się
w rozpaczy
o katharsis !

Bardzo chciałabym
z tych popiołów
narodzić się
by żyć

Każdy
mógłby
przeczytać
mnie od nowa

wtorek, 8 marca 2016

Powracam

Nie mogę się pozbierać, powracam do żałoby.
Pod wielkim kloszem, za którym gwiazdy widać,
niebo dzieli moje marzenia na mikrony
i każde świeci i gaśnie, dobra i niegodziwa.

Nie mogę zalepić błyszczącego sklepienia.
Stworzyć jednej przeważającej kuli,
która rozświetli otoczkę z sumienia,
pozwoli, że nie tylko miś mnie utuli.