Kłania Gienia głowę w podzięce,
kładąc do koszyczka po złotówce:
na święta, na kwiaty dla tego co w męce
akurat za nią przebił swe ręce.
Gorliwie przy każdym zmywaniu naczyń
„zdrowaśkę”, „ojcze nasz” odmówić raczy.
Rada jest Gienia układając w głowie,
gdy spotka Pana cóż mu odpowie.
Żale gorzkie i posty przecież odmawia
do złego czynu nie namawia.
Cóż tam, że czasem poczęstuje kłamstwem,
wina nie odmówi i podąża za hałastrem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz