Nie mogę się pozbierać, powracam do
żałoby.
Pod wielkim kloszem, za którym gwiazdy widać,
niebo dzieli moje marzenia na mikrony
i każde świeci i gaśnie, dobra i niegodziwa.
Nie mogę zalepić błyszczącego sklepienia.
Stworzyć jednej przeważającej kuli,
która rozświetli otoczkę z sumienia,
pozwoli, że nie tylko miś mnie utuli.
Pod wielkim kloszem, za którym gwiazdy widać,
niebo dzieli moje marzenia na mikrony
i każde świeci i gaśnie, dobra i niegodziwa.
Nie mogę zalepić błyszczącego sklepienia.
Stworzyć jednej przeważającej kuli,
która rozświetli otoczkę z sumienia,
pozwoli, że nie tylko miś mnie utuli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz