środa, 25 marca 2015

hmm

"Cogito ergo sum"
Kartezjusz

"Moje myśli stado ptaków - mówiła tak Pani
Próbować je okiełznać to jakby bić się z tygrysami"
L.K.



Stąpając po maestri twardych kamieniach często skaczę
Gdy lecę skokiem w górę myśli płyną morzem marzeń
Otulona płaszczem niezdrowej miłości często płaczę
Jestem u bram nieba niepewności rozkojarzeń

Innym razem jak to z nimi czasem bywa
Iskrzą swe podpałki natchnienia i wyobraźni
Kuszą niczym diabeł złej pokusy gdy przybywa
Nakazjują nie walczyć oddać się bojaźni


Przy płomieniu przeznaczenia siędzę cicho nie wojuję
One czują to i palą grila z pokoleń nowych istnień
Jedna się śmieje jedna nonsensu wojnę maluje
Inna zamknięta w psychice siedzi każdy dzień

Pamiętaj jak rozpoczynasz wędrówkę po swojej jaźni
Istotą rzeczy naszą jeśli rzeczą jest człowiek każdy
Jest nie dać zgasnąć ogniu myśli własnej wyobraźni
Jeśli nie chcesz zginąć zagaszony zimną wodą prawdy

poniedziałek, 23 marca 2015

Trip

"Znam tą trasę na pamięć, każdy zakręt
Lecz wciąż uwielbiam jadąc za okno patrzeć
Słuchać tych rozmów ludzi, gdy ja odbywam podróż"
L.K.


Siedzac w busie na odjazd czekając skromnie
Patrzę na tych co jeżdzą po świecie półprzytomnie
Jedzie dwóch takich nie ukradli księżyca
Pewnie jadą do pracy w ręce coś do picia

Za nimi z gumą w ustach jedzie pewien gość
Za sobą ma pewnie kolejną nieprzespaną noc
Znów takie dwie dziewczyny mądre inaczej
Jedna usta maluje druga w chusteczke płacze

Tak a następny można rzec normalny zwyklejszy
Przez komórke rozmawia oddech ma mocniejszy
Jeszcze inny wzrokiem świdruje wokół wrogo
Tylko on jeden i Bóg wie co tak kryje srogo

Wreszcie jeden uczciwy co normalnie się wozi
Taka jego tułaczka w tym kraju ludzi rozwozi
Takich kilku w mieście spotkasz ich za kazdym rogiem
Są zwykli jak my palą piją modlą się z Bogiem

Wypadek może spotkać każdego taki jest los
Pamiętaj o tym zanim zadasz komuś cios
Bo większość nie wie że od tego może zginąć
Bo większość nie wie o tym że żyje chwilą

niedziela, 22 marca 2015

Niezdecydowana

Gdzieś w ćwierćwieku życia na rozstajach drogi
Stała ona nie wiedząc co dalej zrobić
Wyboru ogrom jej myśli zaprzątało
Przebyć choć jedną lub dwie by się przydało
Niegdyś wojownicy wyboru nie mieli
I zmierzyć się z wrogiem bądz uciec musieli
Teraz gdy przed nami okno się uchyla 
Powiewem wiatru i skrzydłami motyla
Beznadziejność wokół koła swe zatacza
Niektórzy wolą za partnera whiskacza
Inni ambicje i marzenia spełniają
Niekoniecznie własne życie dobierają
Najwolniejsi najgłupsi nie myślą wcale
Dla nich zostawmy salony i żurnale
Więc gdzie podążać serce się zapytało?
Gdy rozum ciągle woła mało i mało
  W zamęcie oceanu nie odkrytego
Przez dłuży czas nie dostrzegałam ważnego
Przepływałam różne góry 
Te niskie i te ponad chmury
Co przeszkoda ktoś pomagał
Wzamian przyjaźni się domagał
Ślepota serce mi opętała
Osoba inna więcej by mi dała
Teraz nic nie znacze
Wiec jestem nikim tak to tłumacze
Deko odwagi by wystarczyło
By grono ludzi w święto mnie odwiedziło
Teraz musze dać komuś żyć
Przecież starałam się zawsze być
Nadzieji na lepsze choć odrobine
Wszystko by nie wejść jeszcze na nieba drabine

Niedzielniee

  Wierzyć dobrze w poprawnym mniemaniu
Nie wierzyć źle no bo jak do raju?
Strach ponoć wierzących ma otaczać
Czemuż nie objawionych chce łapać?
Zatrważać niepewnych i rozdartych
Mam zmieniać życie na ciągłe warty?
Gdyby mi ona się objawiła
I mi modlitwy kazać mówiła?
Nie chciałabym życia żałować
Za to można się w piekle kotłować
Permanentność istnienia przytłacza
Ciągle myślę o piękności świata
Nie pomaga mi myśl o odejściu
Próg bytu wciąż skłania mnie ku przejściu
Przecie mówią tchórzyć nie wypada
Odwaga najważniejsza to sprawa
Mama całe życie to powtarza
Jedna na świecie nie żyję przecież
Czy was tez problem ten serce plecie?
Świt prowadzi was do pracy
Południe nie zna wam sytości
Wieczorem mniej was rodacy
Noc pełna ukojonej wam radości

Bezradność losu rodzi złość
Głód prowokuje rozgoryczenie
Niepewność widzi podłość
Nadzieje zmywa przebudzenie

Teraz kilku jest na świecie
Pamiętnikarzy myśli o niewoli
Teraz kilku jest na świecie
Bóg godnie im odejść pozwoli

niedziela, 8 marca 2015

Druga szansa

"Jestem jedynie człowiekiem i cały czas popełniam błędy
wielu odpuściło i dało sobie spokój
ja proszę o drugą szansę, bądź na każdym kroku"
L.K.


"Człowiek stwarza pozory, boi się, że życie przegra
Bo każdy ma chwile, że się po cichu żegna"
Ziaja




Serce klaskające w rytm wybijanych słów
Chwila zastanowienia nad życiem tu i teraz
Myślę często że grzechy są ciężkie i już
Udzwignąć je i przenieść przez życia trud

Muszę i nauki pobierać potrzebuję
Nieskalane mieć serce i spokojną duszę
Na drugą szansę od życia ciągle pracuję
Chce kochać jak Ty Boże ale ciągle się duszę

Opleciona rutyną sekund mil
Staram się trenować dobro jak tylko umiem
Przez lornetkę życia widzę kalejdoskop chwil
W nich zła jak widać nie rozumiem

Ciągle jest zagadką druga szansa
Czy każdy na nią zasługuje?
Czy jest to tylko zwykła farsa?
Czy Ty specjalnie to organizujesz?

Gdybaniem nie otworzę mądrości drzwi
Ani też nie wywarzę ich przemyśleniami
Ale kiedy nadejdą sądne dni
Ze złego bytu być może ktoś mnie omami

poniedziałek, 2 marca 2015

Szczęście czy jesteś?




Frontu szcześcia drzwi uchylone
Chęci mnóstwo by przejść lecz się boję
Przeczucie tragedii od nich oddala
Nie dam się wygram ! Marna to wiara
I znów to samo koło jest kręcone
Chciałabym się cieszyć ale nie mogę !
Świadomość nieszczęścia przygniata
Dochodzę do wniosku że dość mam świata
I wtedy to właśnie szczęście powraca
Myślę często czy to złośliwość Boga
Że mnie gniecie ziemska podłoga?
Niestabilność uczuć przygniata
Skłania do nienawiści świata
Myślę wtedy co Ty pleciesz?
Takie życie to nie życie przecież !
Staję się mewą co lata 
Lotem swym góry i morze otacza
Nic do szczęścia nie potrzeba
Może prócz wody i źdźbła chleba
Jastrząb złych wieści mnie porywa
I tak oto znów koło zataczam nieszczęśliwa