piątek, 24 lipca 2015

Maestria

Nagle światło dnia lub światła nocy
Prawa lewa jestem i przecieram oczy

Czas szczebel przejść drabiny poety
Wygnać minione senne bankiety
Półki z myślami książek zasnutą głowę
Poukładać muszę i wykurzyć z połowę

Czas wdziać bawełniane spodnie
Uśmiech też to jest istotne
Zamaskować szpetotę delikatnie trzeba
Umyć ząbki, zjeść kawałek chleba

Czas kurz zmiecić i podłogę
Nikt nie powie „ja pomogę”
Poumywać wszystko w zlewie
Śpiewać głośno gdy nikt nie wie

Czas podłączyć krupkę dużą
Wiadomości zawsze służą
Pogodynka coś tam mruczy
Że na polu śnieżek prószy

Czas już obiad przygotować
Łyżki noże naszykować
Zaraz przyjdą domownicy
Winko schowam do piwnicy

Przyjdą zjedzą poplotkują
Zemstą zdradą poprzejmują
Potem pójdą sobie w świat
Ja znów z miotłą za pan brat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz