Nagle światło dnia lub światła
nocy
Prawa lewa jestem i przecieram oczy
Czas szczebel przejść drabiny poety
Wygnać minione senne bankiety
Półki z myślami książek zasnutą głowę
Poukładać muszę i wykurzyć z połowę
Czas wdziać bawełniane spodnie
Uśmiech też to jest istotne
Zamaskować szpetotę delikatnie trzeba
Umyć ząbki, zjeść kawałek chleba
Czas kurz zmiecić i podłogę
Nikt nie powie „ja pomogę”
Poumywać wszystko w zlewie
Śpiewać głośno gdy nikt nie wie
Czas podłączyć krupkę dużą
Wiadomości zawsze służą
Pogodynka coś tam mruczy
Że na polu śnieżek prószy
Czas już obiad przygotować
Łyżki noże naszykować
Zaraz przyjdą domownicy
Winko schowam do piwnicy
Przyjdą zjedzą poplotkują
Zemstą zdradą poprzejmują
Potem pójdą sobie w świat
Ja znów z miotłą za pan brat
Prawa lewa jestem i przecieram oczy
Czas szczebel przejść drabiny poety
Wygnać minione senne bankiety
Półki z myślami książek zasnutą głowę
Poukładać muszę i wykurzyć z połowę
Czas wdziać bawełniane spodnie
Uśmiech też to jest istotne
Zamaskować szpetotę delikatnie trzeba
Umyć ząbki, zjeść kawałek chleba
Czas kurz zmiecić i podłogę
Nikt nie powie „ja pomogę”
Poumywać wszystko w zlewie
Śpiewać głośno gdy nikt nie wie
Czas podłączyć krupkę dużą
Wiadomości zawsze służą
Pogodynka coś tam mruczy
Że na polu śnieżek prószy
Czas już obiad przygotować
Łyżki noże naszykować
Zaraz przyjdą domownicy
Winko schowam do piwnicy
Przyjdą zjedzą poplotkują
Zemstą zdradą poprzejmują
Potem pójdą sobie w świat
Ja znów z miotłą za pan brat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz