Wśród ścieżek zadumy wybrałam
jedną
Poszłam tą drogą prostą jakże piękną
Po małych chmurach kamieni chodzę
Nad nimi w oddali jakby ciemne morze
Pomiędzy karczmy miłości człowieczej
Słynące z ociekania miodem i mlekiem
Pola miłości ziarnem zbóż obsadzone
Jak stara skórka owocu pomarańczowe
Poszłam tą drogą prostą jakże piękną
Po małych chmurach kamieni chodzę
Nad nimi w oddali jakby ciemne morze
Pomiędzy karczmy miłości człowieczej
Słynące z ociekania miodem i mlekiem
Pola miłości ziarnem zbóż obsadzone
Jak stara skórka owocu pomarańczowe
W tyle jest pełno boskich stworzeń
Są mi drogowskazem Edenu co dzień
Ogromem swym i siłą zachwycają
Lecz są i tacy co za nic je mają
Zieleni dotyk anioła mnie zbudza
Z zachwytu serce miękkie się odrywa
Ach to mały aniołek od mamy oderwany
Płacze prosi bym ukoiła jego rany
Pytałam go dlaczego to się stało?
Dlaczego życie jego połamano?
On uśmiechnięty kołysząc odpowiada
Szczęśliwy że ktoś z nim rozmawia
Mówił mi że mały jest troszeczkę
Ledwo stopami zagnieździł przestrzeń
Chciał tylko być tu i obserwować
Rękami swymi krajobraz malować
Lecz kiedyś odwiedził go diabełek
Powiedział : Wyciągnę Cię na spacerek
Teraz mi będziesz laską u nogi
Bronią strzegącą wśród polnej drogi
Ciągnął go z całej siły za rękę
Nie wiedząc że mały cierpi udrękę
Siłą urwał bezczelnie bez poproszenia
Ramię okaleczone nie do zaręczenia
Są mi drogowskazem Edenu co dzień
Ogromem swym i siłą zachwycają
Lecz są i tacy co za nic je mają
Zieleni dotyk anioła mnie zbudza
Z zachwytu serce miękkie się odrywa
Ach to mały aniołek od mamy oderwany
Płacze prosi bym ukoiła jego rany
Pytałam go dlaczego to się stało?
Dlaczego życie jego połamano?
On uśmiechnięty kołysząc odpowiada
Szczęśliwy że ktoś z nim rozmawia
Mówił mi że mały jest troszeczkę
Ledwo stopami zagnieździł przestrzeń
Chciał tylko być tu i obserwować
Rękami swymi krajobraz malować
Lecz kiedyś odwiedził go diabełek
Powiedział : Wyciągnę Cię na spacerek
Teraz mi będziesz laską u nogi
Bronią strzegącą wśród polnej drogi
Ciągnął go z całej siły za rękę
Nie wiedząc że mały cierpi udrękę
Siłą urwał bezczelnie bez poproszenia
Ramię okaleczone nie do zaręczenia
Więc pamiętajmy Ci mali i duzi
Że zieleń czuje i tak samo się trudzi
Ona żyje choć wolniej i ma nadzieję
Że wielu z was jeszcze zmądrzeje
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz