niedziela, 20 listopada 2016

W siną dal

Chciałabym Ci dać konika
co po górach wciąż pomyka;
zdobywając te krainy,
które nawet się nie śniły.

Wieloryba albo fokę,
sam pomożesz wybrać flotę.
Popłynąłbyś hen na fiordy,
zakotwiczał dzikie porty.

Smoka o tak, tak wielkiego,
żarem, ogniem zionącego.
Nad morzami byś wciąż latał
i marzenia swe odplatał.

Albo chociaż auto jedno...
Tylko pozwól mi na jedno.
Pozwól wybrać mi szofera,
bez którego żal doskwiera.

Tym szoferem będę ja,
pojedziemy w siną dal...


niedziela, 23 października 2016

Jesienny sęp

Oblewa deszczówką jesienny sęp,
krąży szczęśliwy wokół,
ma nadzieję, że smucisz się
o tej samej porze, każdego roku.

Łypie spod zimnego oka,
to ostatnie resztki jego cierpliwości.
Czeka aż dopadnie Cię
rozkład jesiennej depresyjności.

niedziela, 9 października 2016

znieczulica miastowa

O litości znieczulico miastowa !
Już będę zawsze
kochać każda kropelkę gdy zmoknę
gdy mi pomożesz się skryć pod oknem
wielbić czerwonego ludzika
gdy tylko będzie szybko znikał
i kupę na trawniku ominę z obrzydzeniem
gdy przeprosisz za to głowy skinieniem
spóźnienie wezmę za nagrodę
gdy bezpłatny przejazd dasz w zapomogę
i zawsze wolne miejsce zostawię
gdy podziękujesz chociaż jednym razem..
i wszystkie te twoje przywary zniosę
gdy tylko z chodnika głowę podniosę...

miasto

pędzi przez drogę przez chodnik przez pasy
zakręty kwadraty kółka zawijasy
w noc ciepła jaśnieje żółtymi latarniami
wieczorem zimnym śniegu brudnymi resztkami

czym prędzej szybko by nie stracić czasu
przechodzi się ślepo po studenckim gmachu
korporacje reklamy ustawia gęsto
pracę rozdaje znowu nie tak często

tramwajem pociągiem rowerem samochodem
biletami w kinie kasą wydaną mimochodem
galerią handlową parkingiem rzadko domem
miasto owiane dzikim niepokojem

poniedziałek, 26 września 2016

wolny dom

dziś dom jest wolny pierwszy raz od wieków
pierwszy raz od wieków nikt nie zje moich wypieków!

nikt nie będzie krzyczał że nie posprzątałam
a kot będzie mruczał że mu jeść nie dałam

garnki będą płakać bo pragnęły swej kąpieli
nie przejmujcie się kochane brud z was zaraz się odklei

co odłożę na później to mi nie ucieknie
kurz na zmiotce jest o matko! z kranu cicho woda cieknie

pierwszy raz od wieków dom pusty ze mną stoi
oto wielka gospodyni dziś gitarę wnet nastroi

i nie będzie nikt się śmiał że nie umiem na niej grać
dom jest pusty mogę szaleć ! idę się położyć spać...

poniedziałek, 19 września 2016

Omnes

Jesteś bielizną na moim nagim poczuciu własnej wartości
Wodą zimną na rozgrzane serca złości
Nicią co włóczy się wskazując drogę
Ręką w ręce gdy po wybojach życia chodzę

Jesteś mi wiatrem osuszającym łzy
Często też winem dając boleść głowy
Kwiatem witającym co dzień uśmiechem
Materacem dla smutku rzuconego z impetem

Jesteś ciepłem bezpiecznym świecy gdy zabraknie prądu
W sprawie rozsądku adwokatem sądu
Wymijaniem przeszkód na zawodach ambicji
Motylami w brzuchu z magazynkiem pełnym amunicji

piątek, 9 września 2016

Nieopisywalne

Błysk przejeżdżających samochodów,
jest jak słońce w moich okularach;
i każdy promyczek od wschodu do zachodu,
jak uśmiechu Twego wiatr w smutku oparach.

Patrzę w każdy skrawek nieba, co mi przypomina
pierwszą gwiazdę z niego spadającą,
co w moich marzeniach Ciebie odkryła,
leciała i zgasła w otchłań pędzącą.

Lecąc zdążyła zapisać Ciebie i mnie
w sennej sklepienia księdze miłości
i choćbyśmy chcieli ona nie zniknie,
dopóki nie spróchnieją nasze kości.

Nawet jeśli, tak by się stało:
śmierć przyszła szybko, z klepsydry miarą,
wiesz, że Cię kocham! Ach jakżeby mało
mi słów, by opisać serce, które pokochało!

poniedziałek, 5 września 2016

Przypomina

nie spytałeś nigdy czemu
a to przecież dawno temu
białe wino przy strumieniu
ciągle czuje ten smak wina
wino o tym przypomina

brałeś rękę szłam ochoczo
nawet bardzo ciemną nocą
tam gdzie gwiazdy wciąż migocą
co dzień widzę je przez okno
przez nie oczy moje mokną

chociaż nikt z nas nie miał kasy
to co tydzień Las Vegasy
wielkie miasta i okrasy
zwiedzaliśmy też Paryże
wieże różne nawet żywe

teraz każda taka wieża
choćby była od papieża
duża mała choćby z pierza
przypominać będzie Ciebie
Twoje oczy Twoje cienie

kolorowe światła w ogniu
ugasiliśmy butami
cóż mam więcej opowiadać
nic co było między nami

niedziela, 21 sierpnia 2016

bezdomna

Szła ciemną uliczką
uliczką zła
dyszała szła i szła
mała jak pchła
w mieście
idźcie latarnie ją nieście

Szła jasną uliczką
filantropijną i żwawą
uliczką szła i szła
krzywą linią
w mieście
idźcie gołębie ją nieście

Po bruku
cieniach betonu
nie potrzebna nikomu
zatopiona w marzeniach
marzeniach o domu

sobota, 23 lipca 2016

Tęskno mi mamo

tęskno mi mamo za tęsknotą
za tym jak pragnęłam Ciebie obok
i za każdą chwilą z prostotą
rozmowami podczas robót

tęskno mi mamo za tęsknotą
śmiechem zmieszanym ze łzami
i za każdą chwilą z prostotą
płaczem gdy jesteśmy sami

lecz czy można tęsknić za tęsknotą?
odpowiedź tę zapisałam nocą
w czasie samotności z myślami
tęsknię tęskniąc czasami...

poniedziałek, 13 czerwca 2016

wędrówka po życiu

wyławiam ze skrytki życia fragmenty
weryfikuję z bliskimi niejasne momenty
dokładam starań by mi nie uciekły

nogi mające za sobą setki mil
ręce które pamiętają tyle chwil
serce kochające każdą z nich

szczęśliwie było ale czas wszystko niweczy
wczoraj już nie wróci nowy dzień kaleczy
oczy zakropione smutkiem tego nie uleczysz

nogi mające za sobą setki mil
ręce które pamiętają tyle chwil
serce kochające każdą z nich

pozostały zadymione wspomnienia
zbyt mało czasu tak dużo do zrobienia
postaram się żyć niczego nie zmieniać

nogi mające za sobą setki mil
ręce które pamiętają tyle chwil
serce kochające każdą z nich

lot ptaka

w smudze papierosa dymu
w kroplach wczorajszego potu
w kawie czarnej w suchej bułce
witam dzień co rano znowu

jedna myśl jedyna taka
dzięki której jeszcze żyję
to jest myśl o locie ptaka
który nigdy nie ląduje

w nudnej pracy niszczę dni
w biurze klatce ja i ty
w rutyny mgłościach siedzę
czekam na większą wiedzę

jedna myśl jedyna taka
dzięki której jeszcze żyję
to jest myśl o locie ptaka
który nigdy nie ląduje

w czarze wspomnień latami
w oczach twoich za kratami
w zmarszczkach w twarzy
wolność co dzień nam się marzy

jedna myśl jedyna taka
dzięki której jeszcze żyję
to jest myśl o locie ptaka
który nigdy nie ląduje

zdobądź siłę by się wyrwać
by odrzucić te zwyczaje
bądź tym ptakiem który wygrał
unieś się nad życia gaje

leć w przestworzach tak wysoko
gdy pogoda Ci pozwala
i nie wracaj tutaj prędko
ta piosenka Cię wyzwala

jedna myśl jedyna taka
dzięki której jeszcze żyję
to jest myśl o locie ptaka
który nigdy nie ląduje

emocje śmierci

żałobny posąg wznoszę z łez
mury i zamek buduję też
trwam w mym królestwie tak od lat
zamknięta sama bo Ciebie brak

na brodzie do góry wzrok mam wprost
w horyzont ciepła do zamku most
otwartą bramę dla Ciebie mam
na każdy doby i zły czas

gdy się nie powrócisz zostanę tam
na każdy dobry i zły czas
ja będę czekać dobrze wiesz
na smoka który uwolni mnie

bo w moim sercu ogień płonie
spadam w uczuć moich tonie
trwam okuta w fioletową zbroję
ja śmierć nie kocham bo się nie boję

środa, 11 maja 2016

koneser*

spotkałem cię całkiem przypadkiem
lub nie ? sam wpadłem w pułapkę
twój głos słyszałem tylko przez słuchawkę
lub przez drzwi postanowiłaś mnie opętać
gdy we wszystkim jest prawda czy wartro kłamać ?

kolekcjonowałem kobiety z wieków różnych
miałem ich setki pięknych bogatych mądrych i próżnych
zakochałem się agorafobiczko
w twej czystej twarzy i złotych włosach

nasz czas był niestety krótki
zostałem sam z nadziei myślami..
czy cenniejsza jest sztuka od sztuki?

*Tytuł zaczerpnięty z włoskiego melodramatu "Koneser" -(scenariusz i reżyseria Giuseppe Tornatore)

poniedziałek, 9 maja 2016

Poezji staw

Klucze żurawie - wolności odbicie,
lustrzane serce słońca o świcie
i księżyca brat też tam się chowa,
faluje tworząc w nim nowe słowa.

Przechodni cienie wchłania w głębiny
dorosłych i dzieci - chorych z rutyny.
Czyści od środka, otwiera prawdę,
zostawia obrys - dobroci kalkę.

Platoński światek po drugiej stronie,
zwierciadło raju, wszystko stworzone.

sobota, 7 maja 2016

Samobójca

Na strychu w przestrzeni pustej
siedzi on
nogi ma skrzyżowane na podłodze
śledzi go
wzrok innych pełnych salonów
przeszywają go
na wskroś
na wskroś pustki
salony z jedwabiu
z koronki i chustki
ubrane w pełnych ludzi

Na strychu w przestrzeni pustej
siedzi on
płacze bo dalej nie rozumie
nie rozumie
dlaczego patrzą na niego pawie oczy
a w te pustkę tylko smutek wkroczył

Na strychu w przestrzeni pustej
wisi on
tylko smutek został i powiewa sznurem
z żyrandola i buty kołyszą się
wraz z nim delikatnie
jakby nic nie miały już do powiedzenia

Na strychu już nie jest pusto
zostało na nim wspomnienie
wspomnienie sznura
sznura którego przeznaczenie
miało być inne

niedziela, 1 maja 2016

W ulubionej porze dnia

W tej ciszy mojej ulubionej pory dnia:
nim księżyc wzejdzie, słońca już nie ma.
W tym blasku północy, mroczności południa:
nim oczy widzą kontury, nie widzą cienia.

W tej godzinie ubóstwiam się oplatać,
czuć dotyk wiatru i żegnać się, i witać.
W tym czasie kontempluję dziwactwa,
życie jest jawą- myśl, że to plugastwa.

Marna ta chwila
codzienności wywyższania,
kiedy Ciebie przy mnie nie ma,
na nic wszystkie me starania.

Marna też ta chwila
codzienności wywyższania,
kiedy mocno mnie przytulasz,
na nic cała świata bania.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Mało mi Ciebie

Przedzieram się w amoku cieniu
byś pomógł w mroku sercu memu
byś oświecił wzrokiem ciepłym mi
drogę wspólną końca naszych dni

Mało mi Ciebie we mgłości dnia
zbyt dużo przed snem nie daje spać
Mało mi Ciebie gdy kawy łyk
gorzkiej rutyny wypijam -mig
Mało mi Ciebie gdy pełna noc
dotyka zimnem-niechciany koc

Już żłopię cichutko serca woń
oddaję na tacy duszę swą
operację miłości czas start
bez znieczulenia jak jocker z kart

Mało mi Ciebie we mgłości dnia
zbyt dużo przed snem nie daje spać
Mało mi Ciebie gdy kawy łyk
gorzkiej rutyny wypijam -mig
Mało mi Ciebie gdy pełna noc
dotyka zimnem-niechciany koc

Czekam rozdrabniając maestrię
aż znowu do Ciebie zatęsknię
kopalni doznań mych górniku
od pierwszego oczu prześwitu

czwartek, 14 kwietnia 2016

Dałam CI nic

Dałam Ci nic
ale gdyby nie wszystko co zrobiłam
nie mógłbyś dalej pewnie iść

Dałam Ci nic
a przecież tak wiele zawdzięczasz
mi po zwyczajnym jednym geście

Dałam Ci nic
i chociaż śpiewam tę samą wciąż piosenkę
umiesz wypatrzyć we mnie udrękę

Dałam Ci nic
gdyby nie to chodziłbyś pewnie po innej ziemi
w dole spoglądając ku bujnej zieleni

Dałam Ci nic
a tak wiele czasu minęło odkąd wjechałeś na karuzelę
i odkąd słowa na "m" zrozumiałeś pierwsze

Dałam Ci nic
a tak wiele chciałbyś mi oddać na dłoni
i choć klepsydra kończąc się zaczyna wiem
że o mnie nie zapomnisz

niedziela, 10 kwietnia 2016

Moja siostra wiosna ("Nie dla dorosłych")

Moja siostra chodzi uśmiechnięta
od jakiegoś czasu
stopami śnieg roztapia
od jakiegoś czasu

Moja siostra we włosach ma wstążki
zielono niebieskie
chodząc kołyszą się na wietrze
zielono niebieskie

Moja siostra zna wszystkie drzewa
w górach i dolinach
sama je tchnęła do życia
w górach i dolinach

Moja siostra lat ma więcej niż babcia
nieskończenie wiele
i trwać będzie tyle ile każdy by chciał
nieskończenie wiele

Moja siostra budzi porannymi ptaszkami
każdego zielonego dnia
podnosi rtęć w termometrach
każdego zielonego dnia

Moja siostra to wiosna
bo kocham ją nad życie
co roku jestem radosna
bo kocham ją nad życie

róża bez kolców

Jestem różą bez kolców
rosnę w środku miasta
nikt nie zwraca na mnie uwagi
wokół egoizm wyrasta

Płatkami suchymi ogrodnika wzywam
przechylam się w każdą stronę
sączącą krwią z łodygi płaczę
oddajcie mi pewności siebie koronę

Czas odmierzam sama czuję się zegarem
gdy przysnę w zapomnieniu chwili
pomagają mi ludzie o dziwo!
snu i jawy nie znam wszystko mi się myli

Brudna od kół pędzących rowery
oklapła z kwaśnego deszczu
smogiem oddycham do jasnej cholery !
Jestem różą co w mieście dorasta

czwartek, 31 marca 2016

Jestem połową

Czuję się połową, gdy nie ma Cię obok
 
Żelazne wrota bez klamki
Zamek bez wieży
Ser bez na myszy łapki

Jestem, ale nikt w to nie wierzy

Obrożą bez psa
Oknem bez domu
Chmurą bez słońca

Jestem, nie potrzebna nikomu

Sensu życie

wróbelek wychyla się z amoku
trzepoce skrzydełkami
by w chmurach w czasie lotu
w przestworzach dać sobie zginąć

kret zamroczony wychyla swój pyszczek
potrząsa nim i chowa się do nory
by w domu swoim w zgliszcze
w ciemności czerni dać sobie zginąć

pod stopami mam kamienie
pnące się na wyżynie mądrości
kolana mi drą i czyste sumienie
w tym druzgocącym jazgocie ciszy

wychylam swą głowę ponad boskości
kręcę dając wyraz matni bezsilności
by na tej górze na samotności szczycie
na zawsze odnaleźć sensu życie

wtorek, 29 marca 2016

Wiosenne porządki ("Nie dla dorosłych")

Brzozowa miotła elastyczna i mocna,
starannie kurze liści zmiotła.

Pomóc jej chciał nawet gnom
więc ruszyliśmy jak grom:
grabie zielone, rękawiczki bawełniane,
koszyk, taczki no i ja !

Ach, cudowny to był bal !
Wdziała mama w kwiaty szal,
tańcowała po ogrodzie,
wiosnę witając po mrozie.

sobota, 26 marca 2016

Gienia


Kłania Gienia głowę w podzięce,
kładąc do koszyczka po złotówce:
na święta, na kwiaty dla tego co w męce
akurat za nią przebił swe ręce.

Gorliwie przy każdym zmywaniu naczyń
„zdrowaśkę”, „ojcze nasz” odmówić raczy.
Rada jest Gienia układając w głowie,
gdy spotka Pana cóż mu odpowie.

Żale gorzkie i posty przecież odmawia
do złego czynu nie namawia.
Cóż tam, że czasem poczęstuje kłamstwem,
wina nie odmówi i podąża za hałastrem.

niedziela, 20 marca 2016

koreczki

żyły otulone zimnem w buteleczkach
zza kolorowych szkiełek
szeptały o wineczkach
wióry pełne rozterek

każdą jednak po kolei
otwieracz wyciągał
szczęśliwe w nadziei
poznawały się na emocjach

to był ich sens bycia
zgasić smutek i zalać radością
cały wielki światek jednego człowieczka
matką ich była dębowa beczka

lecz nikt nie spytał się nigdy koreczka
czy on coś czuje gdy się go wyciąga
i choć mam ich setki przeróżne rodzaje
non stop się pytam odpowiedzi nie dostaję

poniedziałek, 14 marca 2016

Szara kartka papieru

Przypalają mnie nad ogniem
każdy róg po troszeczce
stłamszona jestem
nad tym żarem

Marzę by spłonąć w ogniu
cała zanurzyć się
w rozpaczy
o katharsis !

Bardzo chciałabym
z tych popiołów
narodzić się
by żyć

Każdy
mógłby
przeczytać
mnie od nowa

wtorek, 8 marca 2016

Powracam

Nie mogę się pozbierać, powracam do żałoby.
Pod wielkim kloszem, za którym gwiazdy widać,
niebo dzieli moje marzenia na mikrony
i każde świeci i gaśnie, dobra i niegodziwa.

Nie mogę zalepić błyszczącego sklepienia.
Stworzyć jednej przeważającej kuli,
która rozświetli otoczkę z sumienia,
pozwoli, że nie tylko miś mnie utuli.

czwartek, 25 lutego 2016

Wyrwana z kontekstu

zdaniem wyrwanym z kontekstu
w tekście pełnym podtekstów
w falach radiowych zakłóceniem
w bransoletce życia rzemieniem

do kupy się nie składam
sama nazwa to wielki bałagan
rozrzuceniem przytakiwań
milczącym protestem innych zdań

gwiazdą na prostym horyzoncie
pyłkiem bez wiatru unoszącym się
ziemią na śniegu w trumnie gestem
sklepieniem piekła jestem
upojeniem w niezaspokojeniu
aborcją przystosowania
kłamcą w swoim pokoleniu
z braku wojny doznania

Jestem, bo los mną nie włada.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Laleczka

Przełyk nie działa, coś się psuje
i jakby obraz ulega zmienieniu.
W dłoniach herbata wariuje
i jakby mniej w płucach tlenu.

Zalepione nosy po czubek brody,
otwarta jama na ostrza powietrza,
stalowe dziąsła nie czują wygody-
Laleczka szczęścia się rozpieprza.

Biedna laleczko, co ja poradzę?
Ciesz się, że nie miałaś planów i marzeń.
Bo po co takiej laleczce pragnienia,
skoro i tak umrze w morzu cierpienia...

Kolorowa mgła

Kolorowa mgła tak złudna,tak mdła
i dołeczki wyrzeźbione na cierpienia baldachimie.
Pilnuję się mocno, aura nie opadła.
Jam zamknięta w cyrkowym mimie.

Duszno tu, brakuje tlenu,
ściska mi głos ta tęcza fałszywa.
Arkadii przeszkadzam w istnieniu,
jakbym umiała jej używać,
wszystko uległo by spełnieniu.

Choć kropelkę mniej z kielicha,
wylejcie, drżąc na kolanach błagam.
Goryczy ziarno niech powoli znika,
modły wciąż gorzkie rzeką w noc odprawiam.

czwartek, 18 lutego 2016

Poczucie

Zamyka się oraz
otwiera
światopogląd zalewa słone
morze
zaciśnięte szczęki
wyznania
trzepoczą pod wpływem rozpadu

Pęknięty jak szkło
wyrzut
wszystkie kontynenty zlane w całość
znów
rozpadają się po kawałku

Nagłe spodziewane niespodziewanie
erupcje
wybuchają parami okulary
zasnuwają
szarością krajobraz

Twój wielki
świat
to już tylko jedno słowo
wina
które otwiera się w Tobie

poniedziałek, 15 lutego 2016

Zrozumienia nić


Zaszywając stare gacie,
takie wiecie co „po tacie”

Zanurzyłam swoje myśli
w nitkę, igłę i te dziurki.
Szyję dziury czasu małe
w nich schowane dawne baje.

Myśl wysnuwam o miłości
pociągają te słodkości
pieszczot i innych pierdółek,
Zamykam kolejną z dziurek.

Zawiązuję na pętelkę
nitkę, biorę znów igiełkę
i rozpruwam stare dziury.
Pachną rozmów konfitury.

Spotkań tajnych krzaki
pojawiają się wśród rzeki.
Ręka w rękę cichy cmok
i do domu zanim mrok.

Oko lekko przymrużone,
głowa każde w inną stronę.
W czasie mszy lekkie ukłucie
spojrzeń w oknie swe odbicie.

Pod werandą te podchody,
śpiewy nocą, po co schody
skoro można i przez drzewo
dostać się na czyjeś niebo.

Lecz gdy granat przywdział dzień,
błyskawicznie ciął się cień
nikt nie patrzył na drugiego
wilkiem- separacja, cóż takiego?

Gdy skończyłam gacie snuć,
zachaczyłam myślą w róg.
Mądre wnioski mi przydała
Igła, nitka- taka mała !

Dawniej mieć znaczyło nic,
każdy w domu miał tę nić,
każdą dziurę kamuflował,
dawniej miłość pielęgnował.

niedziela, 31 stycznia 2016

Rozważania 1

czymże jest śmierć fizyczna
która nadchodzi nocą
z zaostrzoną srebrną kosą
i otwarta przestrzeń kosmiczna

niczym wobec braku sensu bycia
miast być potrafisz tylko zwiędnąć psychicznie
stracić kontrolę i siebie publicznie
oszukiwać horyzont życia

cierpieć nim słońce umrze
przy każdej chwili wyobrażać sobie
siebie w kamiennym ciemnym grobie
uwięzionym w rzeczywistości umbrze

czy życie jest naprawdę
niech mi ktoś powie jak księżyc wzejdzie
czy każdy tak czuje zawsze i wszędzie
„wszystko jest wyobrażeniem” skradnę

wtorek, 26 stycznia 2016

Nie mów nic

Przed zniszczoną płachtą obojętności.
Nim księżyc będzie pragnieniem,
gdy gwiazdy najjaśniejszej promienistość
skończy się wraz z ostatnim tchnieniem.

Przed porą roku byle jaką.
Nim krokus wyleje pierwsze łzy rosy,
gdy biały śnieg kaczkę przegoni pstrokatą
i skończy się sezon na sianokosy.

Przed złym gestem, milczeniem spojrzenia.
Nim dotkniesz, bezmyślnie mojego serca,
gdy trawił Cię będzie chłód sumienia
i skończy się nasza era kobierca.

Uchronić nas może tylko „do widzenia”
wypowiedziane nim źrenice
i pierwsze zalążki nieustannego myślenia,
dotrą do serca zahaczając kotwicę.

czwartek, 21 stycznia 2016

Przepraszam Morfeuszu

Nie chciałam wejść do Twojej krainy,
byś zawładnął dniem, ukradł pół z roku.
Bałam się Ciebie stojąc nad przepaścią,
we mgle jasnej, która zaciemniała wzrok.

Otwarte oczy mieć się starałam.
Znaleźć coś więcej z życia niż Ciebie.
Po co tracić czas, skoro tylko snujesz marzenia,
niespełnione przygody, druzgocące oszustwa?

To niesprawiedliwe, że kusisz ciągle.
Wygrywałam te zaciekłe walki.
Przepraszam, więc luby
za te nokauty, kontrataki i wojny.

Chcę Ci się oddawać w nocy,
w dzień i kiedy zmęczenie kroczy.
Bo co dzień przez zatrzaśnięte oczy widzę,
jak bardzo mnie kochałeś.

środa, 6 stycznia 2016

Bladoniebieskie kłamstwa

Bladoniebieskie Twoje oczy kłamliwe.
Nikt Ci nie mówi co jest grzechem,
witasz mnie co dzień fałszywym uśmiechem.

Szczęśliwa, gdy nie obchodzi Cię nic,
wszystko zaciera się jak stary film.
Czas lekarstwem na zło,
które wypełnia Ciebie.

Ja jednak wierzę głęboko
że zmienić się umiesz.
Ze mną w przestworzach daleko
po życia kartach pofruniesz.

Wystarczy zaufania garstka,
mniej każdego dnia kłamstw.
A co ranka
z serca czarnego kawałka,
miłości szczyptę odnajdę.

piątek, 1 stycznia 2016

kręcisz się wokół mojej osi
kiedy wypadniesz
umrzesz dla mnie 
poprosisz
o dodatkowe przymocowanie
za późno 
słychać już torów łamanie

już miłość zgasła przystanek
wysiadasz
na inną oś czas wsiąść
zabawa
skończona dobranoc śpij ładnie
obudź się rano

w stalowiecznym tramwaju
niech dosięgnie Cię pstryknięciem palca
szybkość z jaką upływa czas
gdy miłość wie że jest
i tyle jej wystarcza